
Polski rząd, Ministerstwo Cyfryzacji i Wojska Obrony Cyberprzestrzeni uruchamiają nową aplikację mobilną w ramach Operacji „Horyzont”, umożliwiającą obywatelom zgłaszanie potencjalnych zagrożeń, aktów sabotażu lub podejrzanych działań. Inicjatywa ma na celu zacieśnienie współpracy między cywilami a wojskiem w zakresie ochrony infrastruktury krytycznej i skuteczniejszego reagowania na pojawiające się wyzwania bezpieczeństwa.
Aplikacja jest rozwijana przez Wojska Obrony Cyberprzestrzeni. Według zapowiedzi umożliwi ona użytkownikom opisywanie incydentów, przesyłanie zdjęć i udostępnianie dokładnych danych o lokalizacji, pomagając służbom bezpieczeństwa szybciej i precyzyjniej reagować. Wiceminister ds. Cyfryzacji Michał Gramatyka podkreśłił, że geolokalizacja zdjęć pomoże służbom dokładnie określić miejsce incydentu, co zwiększy skuteczność interwencji. Wersja testowa aplikacji ma zostać uruchomiona na przełomie listopada i grudnia, a pełna wersja publiczna ma zostać uruchomiona około połowy grudnia.
Generał Wiesław Kukuła, Szef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego, podkreśla, że aplikacja rozwiązuje problem dokładnego określenia miejsca zdarzenia, co jest jednym z kluczowych utrudnień przy zgłaszaniu incydentów. Dla władz służy to także jako narzędzie mobilizacji społecznej: poprzez identyfikację niepokojących sytuacji obywatele są dostępni w systemie alarmowym.
Aplikacja powstaje w kontekście Operacji „Horyzont”, która zakłada rozmieszczenie nawet 10 000 żołnierzy w celu wsparcia służb państwowych w ochronie kluczowej infrastruktury w całym kraju. Operacja jest odpowiedzią na rosnące zagrożenia hybrydowe i wrogie działania mające na celu zakłócenie bezpieczeństwa publicznego i gotowości operacyjnej, takie jak ostatnie działania dywersyjne w woj. Lubelskim.
Funkcjonowanie aplikacji
Wielu osobom nasuwa się pytanie, dlaczego te możliwości nie mogą być zawarte w aplikacji mObywatel? Decyzja o tym, czy funkcja zgłaszania zagrożeń powinna zostać dodana do mObywatela, ma swoje plusy i minusy. Zaletą byłoby to, że aplikacja ma już ogromną bazę użytkowników, działa stabilnie na Androidzie i iOS oraz posiada zespół, który mógłby szybko wdrożyć nową funkcję, co obniżyłoby koszty. Z drugiej strony pojawiają się poważne wady: wojsko nie miałoby pełnej kontroli nad danymi, ponieważ te należą do Ministerstwa Cyfryzacji, a część obywateli nie ufa aplikacji rządowej i być może łatwiej zaufałaby rozwiązaniu tworzonym bezpośrednio przez wojsko. Dochodzi do tego ryzyko wynikające z centralizacji systemów, co pokazały ostatnie awarie dużych usług chmurowych.
W Polsce istnieje już kilka aplikacji umożliwiających zgłaszanie zagrożeń, zarówno ogólnokrajowych, jak i lokalnych, więc decyzja nie dotyczyła tylko mObywatela. Wojsko stanęło przed wyborem: dołączyć się do istniejącej platformy czy stworzyć własną. Ostatecznie wybrano budowę nowego rozwiązania, prawdopodobnie z powodów związanych z kontrolą i zaufaniem użytkowników, a różnica w kosztach nie byłaby znacząca. Wojsko ma też duże kompetencje w tworzeniu bezpiecznego oprogramowania, czego przykładem jest komunikator Merkury 2.0, więc można zakładać, że nowa aplikacja będzie dobrze zabezpieczona. Niewykluczone również, że w przyszłości aplikacje takie jak mObywatel będą mogły przekazywać zgłoszenia do jednego systemu przez udostępnione API.
Na razie nie wiadomo jednak, jak rozwiązany zostanie problem weryfikacji użytkowników i unikania fałszywych zgłoszeń. Nie podano, czy wymagane będzie logowanie, a jeśli tak - w jaki sposób miałoby się odbywać. Czas pokaże, bo na ten temat nie ma jeszcze oficjalnych informacji.
Urzędnicy państwowi podkreślają, że aplikacja będzie nie tylko rozwiązaniem technologicznym. Będzie ona również narzędziem zwiększającym świadomość społeczną i zaangażowanie społeczeństwa. Według dowództwa wojskowego, wiele raportów od obywateli nie zawiera precyzyjnych informacji o lokalizacji incydentów, co komplikuje działania reagowania. Nowa aplikacja ma rozwiązać ten problem, automatycznie dostarczając dokładne współrzędne i zdjęcia.
Jednocześnie projekt budzi wątpliwości i potencjalne obawy. Krytycy wskazują na możliwość fałszywych raportów, przeciążenie systemu oraz problemy związane z prywatnością i ochroną danych, zwłaszcza, że aplikacja będzie obsługiwać wrażliwe dane użytkowników, takie jak zdjęcia i geolokalizacja. To, w jaki sposób te wyzwania zostaną rozwiązane, może zadecydować o długoterminowym sukcesie i społecznej akceptacji systemu.
Pomimo tych obaw, aplikacja stanowi ważny krok w modernizacji polskiego systemu bezpieczeństwa narodowego.
Zdjęcie: MON
Tekst powstał w ramach realizacji zadania publicznego zleconego w ramach Rządowego Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018–2030 r. „Bezpieczna Polska jutra – rozwój działań misyjnych Alioth Foundation”.

