
Czy polskie lotnictwo jest dziś w stanie obronić nasze niebo? Na to pytanie odpowiadał w podcaście Onetu „Fronty Wojny” płk (rez.) Krystian Zięć – pilot i instruktor F-16, współtwórca systemu wykorzystania tego samolotu w Polsce, były dowódca 32. Bazy Lotnictwa Taktycznego w Łasku, a obecnie prezes Grupy Alioth. Rozmowę poprowadził Marcin Wyrwał.
Punktem wyjścia była ocena floty, w którą Polska inwestuje od lat: F-16, wprowadzanych F-35 i koreańskich FA-50. Płk Zięć zwrócił uwagę, że wszystkie te maszyny są samolotami wielozadaniowymi i nie zastąpią wyspecjalizowanego lotnictwa myśliwskiego.
– Zawsze powtarzam, że my nie mamy lotnictwa myśliwskiego. Mamy tylko lotnictwo wielozadaniowe, które w ograniczony sposób może wykonywać zadania lotnictwa myśliwskiego – mówił.
Wyjaśniał przy tym, na czym polega różnica. Myśliwiec ma przede wszystkim trzymać samoloty przeciwnika z dala od bronionego terytorium.
– Lotnictwo myśliwskie do końca nie jest po to, żeby niszczyć cele, tylko żeby po prostu wypychać te zagrożenia – tłumaczył.
Gość podcastu nie podważał samych decyzji zakupowych sprzed lat.
– Przez 30 lat nie mieliśmy tak na dobrą sprawę wojen. W związku z tym wybór samolotu F-16 i samolotu F-35 miał sens – ocenił.
Jak dodał, powrót wojny na dużą skalę zmienił jednak potrzeby, a obrona przestrzeni powietrznej to dziś znacznie więcej niż same samoloty.
– Przygotowywaliśmy się tak na dobrą sprawę do wojny, którą znaliśmy – mówił.
Płk Zięć podkreślał, że nie jest to wyłącznie polski problem.
– Oczywiście, że nie jesteśmy gotowi, ponieważ tak samo jak Europa nie jest gotowa, tak jak nie są gotowe siły zbrojne Stanów Zjednoczonych – stwierdził.
Rozmowę zakończył apelem o szybkie wyciągnięcie wniosków:
– To jest dramatyczny apel. Musimy bardzo szybko to uzupełnić, bo nie jesteśmy w stanie niszczyć dużych liczb dronów za pomocą lotnictwa myśliwskiego. Jeżeli nie będzie refleksji, to za dwa lata będziemy mieli zdecydowanie większe problemy.

